Podobno pan Leszek ma w ofercie „piersi ze skórą” oraz „piersi bez skóry”. Niestety oryginalna witryna www.ubojniagorzna.pl padła pod naporem gości.
Pozdrawiam Czytelników z pokładu pociągu Intercity (raczej Wintercity, bo się spóźnił 40 minut i w środku jest zimno). Chciałbym napisać o kolejnym kolejowym wykolejeniu czyli biletach internetowych. Jakiś czas temu kupiłem sobie taki bilet przez rzeczony internet i zgodnie z zasadami wydrukowałem. Na dwóch stronach A4, a jakże, bo na drugiej musiał się zmieścić jakiś kretyński baner reklamowy. Kiedy pan konduktor zażądał ode mnie biletu okazało się, że… cholernik mi się gdzieś zapodział. Miotałem się przez 20 minut jak głupi po przedziale, przetrząsając nerwowo kieszenie, półki i zawartość śmietnika. W końcu poddałem się, proponując alternatywę: na pulpicie mojego laptopa leży przecież bilet w postaci eleganckiego pliku PDF! Identyczny, co więcej, ekologiczny bo nie na papierze ino wirtualny. I co? Pan kontroler stanowczo zaprotestował, powołując się na przepisy, procedury oraz regulaminy i zaproponował mi karę. Przecież do ekranu laptopa nie da się przystawić pieczątki! Co ciekawe, pasażerowie murem stanęli za mną. Pan był nieubłagany. Już sięgałem do kieszeni po stówkę, kiedy pani z naprzeciwka zauważyła coś białego za fotelem, o tam, pod oknem, tam! Mój bilet! Byłem bliski wyściskania pani i postawienia jej piwa (w Warsie nie ma), krwiożerczy konduktor został nasycony a ja pozyskałem kolejny temat do napisania na blogu.
Tymczasem mój Wintercity dojechał do Mławy, osiągając już 50 km/h. Zapewne wjechaliśmy w teren zabudowany. Muszę zatem się pożegnać, bo przy tej prędkości na zakrętach krew odpływa z mózgu.
Poniżej zamieszczam informację dla wszystkich łowców absurdów ? mniejszych i większych. Otóż w ramach imprezy World Usability Day 2010 (tematyka mi bliska) zorganizowano konkurs o nazwie ?ObiektywNIE?, w którym chodzi o nadesłanie zdjęć nieużytecznych przedmiotów, absurdalnych sytuacji lub fałszywych oznaczeń (i nie chodzi tu o podrobione Virtuti Militari :) Jeżeli macie takowe zdjęcia, to podsyłajcie je organizatorom (i autorowi niniejszego bloga, rzecz jasna ? znajdą godne miejsce do opublikowania). W konkursie można wygrać rzeczy na ?i?? zresztą, co ja tu będę reklamę robić. Wszystko jest na stronie konkursu!
Z pozoru zwyczajna, niedzielna wyprawa do warszawskiej pizzerii Marzano przy ul. Świętokrzyskiej zaowocowała niezwykłymi doznaniami. Knajpka wyposażona jest w modny, klubokawiarniany regał z różnymi, używanymi książkami. Widać go poniżej.
Coś jednak nie pasuje w tym pięknym, antykwaryczno-intelektualnym obrazku. Co? Spójrzcie poniżej.
Tak, nie mylicie się. Właściciel knajpy zakupił regał tak płytki, że… musiał przeciąć wszystkie książki na pół, aby nie pospadały z półek. Książeczki prezentuję poniżej. No i teraz rozumiem, skąd wzięło się słowo półka :)










