Mniej więcej wiem, jak działa portal internetowy. Ba, nawet kiedyś w jednym pracowałem. Ale to, co wyrabiają portalowcy dzisiaj, zatyka. Chodzi im głównie o klikalność nagłówków i wygenerowanie jak największej ilości odsłon, więc muszą się biedaki nagłówkować jak tu skusić internetową tłuszczę do klikania / pacania / macania nagłówków. Stąd też w tytułach pytania, prowokujące zwroty, dziwaczne skróty oraz wszędobylskie budowanie napięcia i wywoływanie emocji.

Rozczuliła mnie przy tym specjalnie Wirtualna Polska, budując totalne napięcie za pomocą tytułu „Tusk spotkał się z….” Wymiękłem. O, tu:

tusk-zagadka

Takiego szerokiego pola do interpretacji my, internetowa gawiedź, dawno nie mieliśmy. Więc proponuję małą ankietę:

Jak myślicie, z kim / czym spotkał się Tusk?

  • Z obojętnością żony
  • Z ostracyzmem
  • Ze swoim Stwórcą
  • Z kumplem od haratania w gałę
  • Z oburzonymi Ukraińcami
  • …nienacka z teściową
  • Z niezrozumiemiem biskupów
  • Z drzewem, czołowo, na obwodnicy Koziebobów Wielkich

WPisujcie w komentarze co wam ślina na klawisze przyniesie!

Wysłane przez perel, w kategorii Internet. Data: Czerwiec 20, 2016, 4:00 pm | No Comments »

Kontynuujemy wątek AGD… Wygląda na to że w firmie Bosch (a i paru innych) przydałoby się wydać niektórym pracownikom instrukcje obsługi mózgu. Otóż do świeżo zakupionej pralkosuszarki, oblepionej nalepkami eko- energo- i w ogóle greenpeace z każdej strony, dodaje się… 15 papierowych instrukcji po 60 stron każda. Klejone grzbiety, format A5.

instrukcji_masa

Tak, łącznie to ponad kilogram papieru. Dlaczego? Ponieważ Polska leży w legendarnej korpokrainie CEE, składającej się z kilkunastu królestw władających różnymi językami słowiańskimi, wg decydentów z Boscha należy zabezpieczyć się na każdą okoliczność i prewencyjnie wrzucić do kartonu instrukcje w każdym z tych języków. Nie chcę mnożyć kilogramów razy liczbę sprzedanych pralek razy ilość kilometrów którymi wozi się te rzeczy… plus marnowanie papieru, oczywiście. Ręce opadają.

 

Wysłane przez perel, w kategorii Biznes. Data: Marzec 30, 2016, 10:28 am | No Comments »

Miało się ukazać 8 marca, a jest później bo tak.

Jak tu dbać o wyzwolenie kobiet, równouprawnienie, wyrwanie ze stereotypu kochanka-kucharka-sprzątaczka itp, kiedy podstępne męskie szowinistyczne świnie cały czas zastawiają TAKIE pułapki na Panie?

odkurzacz electrolux swarovski

Wysłane przez perel, w kategorii Polityka, Życie codzienne. Data: Marzec 10, 2016, 4:01 pm | No Comments »

15  Lut
Katar po polsku

Pamięć ludzka zawodna jest… zapomniałem jak jest po angielsku katar. Albowiem go mam, i chcę móc odpowiedzieć jak ktoś mnie spyta, czemu taki nie do życia jestem. Patrzę zatem do słownika internetowego bab.la, „sneeze”, itp itd. Dobrze jest. Czytam sobie dalej, dochodzę do synonimów w języku polski i WTEM!

katar

Panie Marcinie Miłkowski, jakżeż to tak? Myślałem że na katar najlepsza jest herbata z malinami i opieprzanie się w łóżku.

Wysłane przez perel, w kategorii Życie codzienne. Data: Luty 15, 2016, 9:51 am | No Comments »

Hej! Tytuł tej notki to nie jest nazwa nowego teleturnieju, to także nie jest nazwa festiwalu muzyki wykolejonej. To po prostu nowa funkcja pociągu Intercity, którą odkryłem w ostatni piątek. Wystarczy tylko zerknąć na tę nalepkę – niech żyje pośpieszna i niechlujna anglicyzacja!

PS: Tak to jest jak się spieszy człek, notkę wpisując. Przecież „End of train sings” oznacza to, że „koniec pociągu śpiewa”. Tylko koniec. Obiecuję że przy najbliższej wyprawie pociągiem do stolicy odwiedzę koniec pociągu i odsłucham tego, co pociąg sobie tam podśpiewuje.

Train Sings

Wysłane przez perel, w kategorii Dziwactwa, PKP. Data: Grudzień 19, 2015, 8:22 pm | No Comments »

21  Lis
Proteza parkingu

Parking przy trójmiejskim ZOO prowadzi firma o bardzo oryginalnej nazwie – „USŁUGI PROTETYCZNE I PARKINGOWE”. Oto dowód (zakupu):

uslugi-protetyczno-parkingowe

Mam niezły zgryz ze zrozumieniem tejże nazwy. Czy chodzi o to że jak dostaniesz w mordę na parkingu bo zarysowałeś komuś drzwi – ekspresowo wstawią Ci protezę żuchwy?

Wysłane przez perel, w kategorii Dziwne nazwy. Data: Listopad 21, 2015, 3:55 am | No Comments »

No właśnie. Niedzielna wycieczka rowerowa po mieście stołecznym zaowocowała wyłowieniem takiego właśnie kwiatka – studia tatuażu o dźwięcznej nazwie „Fuckart Tattoo” na warszawskiej Woli. Jak rany, aż poczułem jak mnie skóra zaswędziała. Musiałem coś o tym napisać.

Co jak co, ale tatuaż to rzecz a) niełatwa decyzyjnie b) zdrowotnie nieobojętna c) trudno usuwalna. Dość wspomnieć, że sam długo woziłem się z decyzją o tatuażu, ale w końcu cały projekt zawiesiłem na kołku, albowiem skóra moja nie lubi wielu rzeczy i paskudnie reaguje na losowe czynniki. Myśl o tym że miałbym do końca życia nosić na przedramieniu kolonię czerwono-fioletowych kalafiorów nie do końca mnie kręci.

Wydaje mi się, że rozsądnie myślący człowiek będzie szukać studia tatuażu które raczej w nim wzbudzi zaufanie, a nie takiego które „pierdolenie” czy też „spierdolenie” ma w nazwie. Słaby branding, prawda?

Na marginesie: słowo „brand”, czyli po polskiemu „marka”, pochodzi od zwyczaju znakowania bydła rozpalonym żelaziwem na skórze. Czyli z grubsza tatuowanie, ino sprzętem znacznie grubszego kalibru.

Istnieje również możliwość, że nazwa studia to wyrażenie swojej opozycji do klasycznej sztuki, czyli „jebać sztukę”, „fuck the art”. No ale skoro dobry tatuaż to podobno sztuka, to jak wyglądają ich projekty? Rzemieślniczo?

Fuckart Tattoo

 

Wysłane przez perel, w kategorii Dziwne nazwy. Data: Lipiec 14, 2015, 2:24 pm | No Comments »

Absurd ten powszechnie znanym jest – w UE zakazano klasycznych żarówek, albowiem są prądożerne, za to odgórnie nakazano używanie świetlówek które są mniej prądożerne, za to po wyrzuceniu do śmietnika (bo w przeważającej masie nasi rodacy nie umieją zanieść zepsutych świetlówek do utylizacji) emitują tyle toksycznych chemikaliów, że nasze prawnuki będą miały dwie głowy i takie małe kopytka.

Skoro ktoś na tym tłusto zarobił, czemu nie mieliby i nasi rodacy zarobić? Rozczula mnie to, że w dobre 5 lat po zakazie sprzedaży żarówek, w polskich sklepach wciąż można je kupić, w pełnej ofercie – od czterdziestek po setki. Sposobów jest kilka, np. ten który uwieczniłem poniżej, czyli żarówka do pięlęgnacji i wzrostu roślin flora SOFT:

Żarówka Flora Soft

Żarówka Flora Soft

Żarówka nie jest przeznaczona do oświetlania pomieszczeń domowych, za to idealnie przysłuży się roślinom domowym, emitując miękkie białe światło. Słodko!

Szkoda tylko, że producent nie opisuje które rośliny szczególnie powinny być doświetlane żarówką flora SOFT. Ja znam parę takich roślin, niestety ich hodowla może się zakończyć nieoczekiwaną wizytą organów ścigania. Kto wie, może nawet i same organy ścigania stoją za tym produktem? Może to pułapka?

Dlatego profilaktycznie proponuję przed zakupem żarówki flora SOFT utlenić włosy, założyć rogowe okulary wujka, telefon wrzucić do rzeki, a następnie kupiwszy papierowy bilet 24h za gotówkę w kiosku (po zmierzchu, dnia poprzedniego) objechać miasto wg poniższego planu: tramwajem > autobusem > autostopem > pieszo przez rzekę (uważać na wiry) > powrót tramwajem przez most > sprint przez największe rondo w mieście na czerwonym świetle, aby zgubić ewentualny „ogon”. Po sprawdzeniu się (odbicie w witrynie sklepu, wypolerowanej łysinie sąsiada, lub spożywanej kanapce z masłem) odwiedzamy upatrzony sklep i nabywamy żarówkę flora SOFT.

Kupujemy za gotówkę, oczywiście, płacimy używanymi monetami 5 gr!

Wysłane przez perel, w kategorii Dziwactwa, Życie codzienne. Data: Czerwiec 17, 2015, 10:05 am | No Comments »

« Previous Entries