Świątecznie pozdrawiam i podaję trochę spóźnioną propozycję na prezent świąteczny. Może jeszcze na Nowy Rok uda się komuś sprawić dużo radości? Oto Oryginalny Krzyż Papieski który działa cuda oraz zapewnia szczęście, miłość i pieniądze. Z pewnością zapewnił wszystkie te rzeczy producentowi (a przynajmniej pieniądze na miłość). I do tego niepodważalny autorytet Narodowego Instytutu Dzieł Sztuki Sakralnej – do mnie to przemawia. Poniżej oryginalna reklama, którą przesłała mi Poczta O2. Pyszne!
Media się pastwią nad najnowszym spotem promującym Warszawę jako gospodarza mistrzostw Euro 2012. Obejrzałem przed chwilą i… mało nie obudziłem domowników astmatycznym rechotem. Tak drewnianej produkcji już dawno nie widziałem: obleśny facet odziany w za ciasny, uwidaczniający pindola dres z Tesco biegnie przez pół miasta za słowiańską blondynką która co rusz wykonuje leparkurowe akrobacje. Facet próbuje dogonić babkę, też leparkuruje, a celu tego gonienia możemy się domyśleć, zerkając na wspomniane wcześniej gonady pana i wywieszony ozór. W tle zaś miga warszawska fajność. Nie o to jednak chodzi… Każdy kto w życiu przebiegł choć kilometr, wie jak porusza się biegacz, jaką ma sylwetkę. No właśnie taką, jakiej nie ma ani facio, ani babka. Widać zwłaszcza po ruchach rąk obu postaci. Toż Benny Hill lepiej biegał! Dramat, siermiężny, polski dramat który wprost uwielbiamy w Absurdach.net. Poniżej poglądówka:
Niektórzy wskazują tu na zrzynkę ze spotu Londynu na olimpiadę – vide tu. Ja jednak sięgnąłbym znacznie głębiej do pokładów popkultury i zasugerował bezpośrednią inspirację tym klasycznym już materiałem:
Szatan czyha wszędzie. Z pozoru niewinna szkółka pływania synchronicznego w istocie planuje zsynchronizować umysł Twojego dziecka z częstotliwością 666 MHz, poddając go kontroli Belzebuba, Astarotha i Beliala. Nergal to przy nich mały pikuś. Spojrzyjcie tylko na lewy dolny róg plakatu. Jak to mawiają – diabeł tkwi w szczegółach… Dziękuję łowcy diabłów – Lechowi!
Nie będę szczególnie odkrywczy, stwierdzając ze Święto Zmarłych w Polsce należałoby przemianować na Święto Zmasakrowanych Zwłok Leżących w Poskręcanych Wrakach Samochodów. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem tego owczego pędu,wręcz przypominającego stado ogłupiałych lemingów, żeby na złamanie karku, często dogodziwszy sobie wódeczką, pędzić samochodem Tego Jednego Dnia po to, żeby odgarnąć liście z nagrobka gdzieś na drugim końcu kraju. Kraju pozbawionego prawie zupełnie bezpiecznych dróg, dodajmy. PO CO TO WSZYSTKO, DO CHOLERY!? Zupełnie jakby nie można było pojechać tydzień albo i nawet miesiąc wcześniej. Nie, trzeba podjechać pod sam nagrobek, 1 listopada punktualnie o 16:00, zaraz po obiedzie, a przed Teleexpressem.
Jak na razie licznik zabitych to 47 osób, dochodzimy do połowy wyniku smoleńskiego odrzutowca. I co – będzie w związku z tym żałoba narodowa? Śmiem wątpić.
Mam jakieś ponure odczucie, że w Polsce bardziej dba się o martwych niż o umarłych. Cmentarze są w lepszym stanie niż drogi, bardziej liczą się rocznice katastrof i liczba masowych ofiar z ostatnich 200 lat niż mądre zarządzanie krajem żywych ludzi.
Dawno nic nie było wrzucane, więc czas najwyższy! Tym razem reklamówka przy której nie sposób się nie uśmiechnąć.
W dobie światowego kryzysu lombardy są miejscem nadzwyczaj popularnym. Tam możemy zastawić rodowe srebra i ślubne obrączki a także upłynnić świeżo wyrwaną z ręki siedmiolatka komunijną komórkę. W niniejszym wpisie chciałbym zwrócić uwagę na sieć lombardów o nazwie LOOMBARD. Proszę spojrzeć na logo tej firmy. Miła biała rączka, podobna do tej którą ma Myszka Miki, ogólnie znanym gestem zachęca do oddawania swoich dóbr, pokazując że zastawianie rzeczy za kasę w lombardzie jest bardzo OK.
Na pozór wszystko gra. Absurdy.net lubią jednak drążyć w szczegółach. Mnie na przykład zastanawia fakt, że rączka ta ma tylko cztery paluszki. Czyżby firma LOOMBARD stosowała bardziej zaawansowane metody windykacji należności od niesolidnych klientów?
PS: być może wskazówką jest angielskie tłumaczenie słowa “to loom”, które oznacza m.in. “nadchodzić, nadciągać, zbliżać się (o czymś nieprzyjemnym); to ~ large in sb’s mind spędzać sen z powiek; ~ up grozić, pojawiać się”…






