03  Gru
Kult papieru

Pozdrawiam Czytelników z pokładu pociągu Intercity (raczej Wintercity, bo się spóźnił 40 minut i w środku jest zimno). Chciałbym napisać o kolejnym kolejowym wykolejeniu czyli biletach internetowych. Jakiś czas temu kupiłem sobie taki bilet przez rzeczony internet i zgodnie z zasadami wydrukowałem. Na dwóch stronach A4, a jakże, bo na drugiej musiał się zmieścić jakiś kretyński baner reklamowy. Kiedy pan konduktor zażądał ode mnie biletu okazało się, że… cholernik mi się gdzieś zapodział. Miotałem się przez 20 minut jak głupi po przedziale, przetrząsając nerwowo kieszenie, półki i zawartość śmietnika. W końcu poddałem się, proponując alternatywę: na pulpicie mojego laptopa leży przecież bilet w postaci eleganckiego pliku PDF! Identyczny, co więcej, ekologiczny bo nie na papierze ino wirtualny. I co? Pan kontroler stanowczo zaprotestował, powołując się na przepisy, procedury oraz regulaminy i zaproponował mi karę. Przecież do ekranu laptopa nie da się przystawić pieczątki! Co ciekawe, pasażerowie murem stanęli za mną. Pan był nieubłagany. Już sięgałem do kieszeni po stówkę, kiedy pani z naprzeciwka zauważyła coś białego za fotelem, o tam, pod oknem, tam! Mój bilet! Byłem bliski wyściskania pani i postawienia jej piwa (w Warsie nie ma), krwiożerczy konduktor został nasycony a ja pozyskałem kolejny temat do napisania na blogu.

Tymczasem mój Wintercity dojechał do Mławy, osiągając już 50 km/h. Zapewne wjechaliśmy w teren zabudowany. Muszę zatem się pożegnać, bo przy tej prędkości na zakrętach krew odpływa z mózgu.

Wysłany przez perel, w kategorii PKP, Życie codzienne. Data: Grudzień 3, 2010, 9:57 am | Brak komentarzy »

Zostaw swój komentarz

Twój komentarz

Możesz użyć poniższych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Uwaga: Moderowanie komentarzy jest włączone. Nie musisz wysyłać ponownie Twojego komentarza.