Tę reklamę mógłbym oglądać bez końca. Zwłaszcza scenę ze świńskim ryjem oraz kowbojkami. Kiedy obejrzałem ją po raz pierwszy, łzy pociekły mi po policzkach. Moja refleksja: z tymi panami jest coś ewidentnie nie tak. Konkretnie – panu łysemu ewidentnie brakuje pochwy. Wystarczy spojrzeć co robi z mieczem po udanym cięciu…
Prawie codziennie mijam pewien sklepik sprzedający miód. Nie byle jaki miód, ale o tym za chwilę. Sklepik, o wdzięcznej nazwie “Bartnik Żuromiński” prowadzi jakiś bardzo zapalony pszczelarz, o bardzo kreatywnym podejściu do marketingu i samego produktu. Otóż na banerach wywieszonych na zewnątrz możemy ujrzeć prawie gołych facetów oblezionych przez pszczoły. Pszczoły penetrują panów dość dokładnie, co widać na załączonych zdjęciach. Tak, do uszu włażą też. Jak nietrudno się domyślić, zgodnie z prastarym obyczajem, sfotografowane pszczoły następnie produkują miód. Zastanawiam się czy wcześniejsza obecność pszczółek na panach wpływa jakoś na walory smakowe miodu. Odważnych i żądnych nowych doznań gastronomicznych – zapraszam na stołeczną Halę Marymoncką. Ja tymczasem idę zrobić sobie kanapkę. Z Nutellą.
Uwielbiam takie nazwy. Krótkie, dźwięczne, potężne, z Polską naszą umęczoną w tle dźwięczącą. Przedstawiam Państwu firmę Gniotpol – producenta przyczep, plandek i zabudów. Pozostaje mieć nadzieję, że odporność ich wyrobów na zgniecenie jest odwrotnie proporcjonalna do mocy nazwy firmy. Dla chętnych polecam wycieczkę na oficjalną stronę firmy Gniotpol.
Prawdopodobnie znalazłem siedzibę tego, czego najbardziej nienawidzą wszyscy rastafarianie na świecie, łącznie ze ś.p. Bobem Marleyem (kto nie wie osochodzi niech sobie poczyta). Jeżeli wierzyć rastafarianom (“…biada, biada, biada, Babilon upada…“) , wystarczy żeby ten sympatyczny sklep spożywczy z podwarszawskiego Legionowa zbankrutował a świat wnet stanie się szczęśliwszy. Zatem dredy w garść, i do dzieła – wystarczy jeden donos do skarbówki, niech Jah będzie z Wami!







