Prawdopodobnie znalazłem siedzibę tego, czego najbardziej nienawidzą wszyscy rastafarianie na świecie, łącznie ze ś.p. Bobem Marleyem (kto nie wie osochodzi niech sobie poczyta). Jeżeli wierzyć rastafarianom (“…biada, biada, biada, Babilon upada…“) , wystarczy żeby ten sympatyczny sklep spożywczy z podwarszawskiego Legionowa zbankrutował a świat wnet stanie się szczęśliwszy. Zatem dredy w garść, i do dzieła – wystarczy jeden donos do skarbówki, niech Jah będzie z Wami!
Za namową czytelników zamieszczam spot reklamowy trumniarzy z poprzedniego posta. Kładzie trupem.
Pewna firma trumniarska postanowiła pójść w ślady Pirelli i… opublikowała swój kalendarz ze zdjęciami modelek na tle własnych wyrobów. Dla mnie to jest reklamowy absurd roku 2009. Zwłaszcza pani, która próbuje z sopockiego molo zepchnąć trumnę do Zatoki Gdańskiej. Zobaczcie sami dzieło Zakładu Przemysłu Drzewnego (i Pomysłu Drewnianego) Lidner.
Aha, byłbym zapomniał: możecie się dodać do znajomych kalendarza (?) na Naszej Klasie (rząd piąty, kwatera trzecia, rocznik 1975) oraz Facebooku (znajomi: Freddie Mercury, Kurt Cobain, Michael Jackson).
Kontynuując serial o nazwach polskich firm, przedstawiam Wam “Firmę i Jusz”. Etymologia nazwy? Wg znalazcy, Michała Piotrowskiego, właściciel podczas wypełniania formularza rejestracji działalności gospodarczej, przy polu “nazwa firmy” okazał nadludzką kreatywność, prawdopodobnie mrucząc pod nosem “No, tego, niech byndzie że firma, i już”. Kierując się, oczywiście, własnym Kodeksem Ortografii. Dla niedowiarków – firma istnieje i mieści się tu.
O tym, że mężczyźni gruntownie różnią się od kobiet, wiemy od dawna i nie trzeba do tego czytać mądrych książek. Różnią się też, jak widać, podejściem do marketingu. Poniżej dwa “materiały promocyjne”, jeden z panią a drugi z panem w roli głównej. To pierwsze znajdziecie za każdą samochodową wycieraczką w stołecznym Śródmieściu, to drugie – nasz “zrelaxowany kochanek” nalepił na bankomacie naprzeciwko Dworca Centralnego. Z pewnością wiele pań, które wypłacają gotóweczkę w tym miejscu, skorzysta z oferty tego młodzieńca.
PS: zastanawiam się co oznacza “dyskretnie dojade”. Facet ma jakąś ultracichą motorynkę, czy po prostu jeździ nie rzucającą się w oczy kolejką podmiejską?









