Moja żona kupiła wczoraj synkowi książeczkę. Fajną, ślino- i gryzoodporną, z dużymi i ładnymi ilustracjami. Książeczka traktuje o ludzkim ciele, rączkach, nóżkach, główkach i innych częściach. Przeglądając ją, w którymś momencie trafimy na stronę traktującą o różnicach między chłopcami i dziewczynkami. Na czym te różnice polegają, mam jakie takie pojęcie, nie wiem natomiast jakie pojęcie ma autorka, skoro według niej chłopczyk powinien wyglądać tak jak na poniższym obrazku. Czyżby korektor nie zauważył brakującego ogonka?
Niejako nawiązując do poprzedniego postu, pragnę drogim czytelnikom przybliżyć twórczość śląskiego artysty znanego pod pseudonimem The Syntetic. Osobnik ten, którego śmiało można nazwać Nikiforem synth-popu, tworzy dzieła przenikające wszystkie struktury mózgu, z móżdżkiem, ciałem migdałowatym oraz pniem mózgu włącznie. Jego twórczość poznałem kilka lat temu dzięki koledze Bambino, którego niniejszym pozdrawiam.
The Syntetic znany jest także pod pseudonimami Miszcz Pawarotti lub Człowiek Widmo, poczytać możecie o nim tu, także na oficjalnej stronie, a poniżej publikuję jeden z moich ulubionych kawałków pt. Niewidzialny Templariusz:
Ponieważ polska piłka jest już na absolutnym dnie, podsuwam świeże spojrzenie na futbol, made in Japan. Wystarczy dać każdemu graczowi lornetkę a sędziego wyposażyć w hełm antykorupcyjny. PZPNie, bierz się do roboty!
Witam po małej przerwie. Tak przy okazji – równo tydzień temu zostałem tatą małego Radka (ta-dą!), w związku z tym nie obiecuję że wpisy będą pojawiać się regularnie. Akurat przy okazji bycia tatą, na zakupach w Sklepie Gdzie Jest Wszystko Dla Berbeci, znalazłem takie coś: niepalny leżaczek dla niemowlaka (a może dla dziecka które lubi sobie zajarać?). W sumie sama przyjemność – dobre cygaro w miękkim, wyściełanym fotelu… i szklaneczka ciepłego mleka do kompletu.
Na szybko, absurdzik “z importu” – oprócz tego, że obejrzałem wreszcie ostatni odcinek “Prison Break” (który to serial sam w sobie stał się niezłym zlepkiem absurdów), znalazłem taki oto news na TVN24.PL – para teksańczyków znalazła w serowych chrupkach takiego jednego, który wygląda jak… Jezus. Stali się przez to sławni, a i kolejny dowód na istnienie Najwyższego przy okazji się znalazł. Pełną treść tego newsa znajdziecie na stronach TVN24.PL.
Nadesłał Bartek “Bari” Janowicz. Oto odpowiedź na rosnące bezrobocie. Opis obowiązków: pomiar wielkości ziarenek piasku, koordynacja pracy lodziarzy, zarządzanie głębokością dna, bieżąca obsługa topielców…

6af8717148dba71ea8ee21327ba3190f
Ubezpieczyłem niedawno mieszkanie. Przez mBank. Bardzo mi było spieszno, więc po łebkach przerzuciłem umowę, warunki ubezpieczenia i kupiłem polisę. Jakież było moje zdziwienie, gdy po paru miesiącach przeczytałem dokładnie dokument o nazwie “Ogólne Warunki Ubezpieczenia“. Znajduje się w nim, na stronie 6, taki oto paragraf z arcyciekawym fragmentem, podkreślonym na czerwono (pisownia oryginalna):
§5. Wyłączenia odpowiedzialności (…)
2) Ponadto ochroną ubezpieczeniową nie są objęte szkody powstałe w skutek: (…)
3) działania energii jądrowej, promieni jonizujących, laserowych lub maserowych, pola magnetycznego albo elektromagnetycznego, a także skażenia lub zanieczyszczenia odpadami przemysłowymi
Czyli: jeżeli któregoś dnia z planety Zorgon padnie rozkaz ataku na Ziemię tudzież Lord Vader potnie Ci na kawałki meblościankę, drogi czytelniku, nie licz na to że dostaniesz choć złotóweczkę w ramach ubezpieczenia Go!Direct z mBanku…
PS: Grozie sytuacji dodaje użycie pojęcia “promieni maserowych” – brzmi jak broń z Zorgonu, lecz jest jak najbardziej realne…




